co czytam? Tadeusz Rozewicz: dlaczego pisze?

bogdan.p

Cytat:ellu bi-s
| Tadeusz Różewicz: dlaczego piszę?
Witaj ellu :) ale miło :) że jesteś :)



Dzień dobry, Bogdanie, jestem, jestem :)...

Cytat:Co do wiersza, jak to wiersza, nie będę nic mówił :)



Ależ dlaczego nie? Ma święte prawo Ci się nie podobać. Mnie też nie
powalił, choć myślę, że Różewicza ani to ziębi ani grzeje. I tak
"wielkim poetą jest" ;).
I tu mi się przypomniało, że czytałam niedawno wypowiedź Miłosza na
temat poezji Papieża (konkretnie chodziło o "Rzymski tryptyk"). Nie będę
przytaczać (podaję stronę), chodzi mi tylko o to, jak trudno jest wiersz
ocenić obiektywnie. A jeśli stoi za nim autorytet "uznanego poety" albo
(jeszcze gorzej ;)) - samego Papieża? Ale - odwracając - równie trudno o
ocenę obiektywną, jeśli wiersz nie jest podpisany. A może to tak jest,
że należy się liczyć z tym nie tylko jakie słowo, ale kto to słowo
powiedział? I kto wysłuchał? A tak naprawdę to istotne jest co się
dzieje między autorem (z całą jego biografią) i jego dziełem a odbiorcą
(takoż z całą jego biografią łącznie z nastrojem chwili, w której
zetknął się z dziełem).

Cytat:a nuż posułbym tym komuś humor :)



To zależy jak byś to wyraził ;).

Serdecznie (choć z obolałą głową) e.

http://www2.gazeta.pl/ksiazki/1,20749,1423155.html

 

Tadeusz Różewicz - "Ucieczka świnek dwóch"

Ucieczka świnek dwóch

z obozu zagłady

rzeźni

dziś opowiedział mi ktoś

historię zabawną

i ciekawą wielce... działo się

to na wyspie gdzie Angielczyków plemię

owce klonuje gdzie mleko

krowie ma kobiece właściwości pokarmowe

gdzie waryjują ludzie

a nawet psy

co zjadły mączkę z mózgu baraniego

świnki te uciekły z rzeźni

zrobiły podkop pod ogrodzeniem

uciekły przez pole i lasek

przepłynęły strumyk i rzekę

ruszyły w pogoń straże psy

śmigłowce

beczały na łące

sklonowane owce

aż wreszcie schwytano zbiegi

"ludzkość" tym razem ruszyła na pomoc

ruszyła na pomoc

i zamiast świnki

przerobić na szynki i schaby

władze zapewniły im rentę

i dożywocie Sam następca tronu

otoczył świnki ochroną

po tej wiadomości

wiara nadwątlona

znów do mnie wróciła

PS.

w trzy dni później przeczytałem

że życie świnek nie jest pewne

bo właściciel rzeźni wytoczył proces

chce odzyskać świnki-szynki

i przerobić je na bekon kiełbaski nóżki żeberka

(prawo jest po jego stronie... prawo własności...

a w mglistym Albionie

prywatna własność

to rzecz święta)...

jak się skończyła historia świnek nie wiem

bo zaczął się wiek nowy i era

Harrego Pottera

Poeta-wieszcz

Od czasów romantycznych naszym wieszczem narodowym jest niewątpliwie Adam Mickiewicz. Zastanawiam się jak to jest współcześnie. Czy moglibyście któregoś poetę zamieścić na szczycie takiej hierarchii? Dlaczego?

Na miano wieszcza zasługuje z pewnością Tadeusz Różewicz. Jak już wcześniej pisałam, zadziwiające jest przewidywanie przez niego kolejnych wypadków, wyprzedzanie czasu...
Jako przykład podam końcówkę wiersze "Zawsze fragment":

i jakiś "fundamentalista"
przygarnięty na łono Ameryki
korzystając "z prawa do wolności
i szczęścia" wysadzić chciał w powietrze
World Trade Center
może nie smakowała mu kawa
więc (sobie) pomyślał
w imię boga sprawiedliwego
wysadzę ten drapacz chmur
do nieba
razem z tysiącem ludzi.

Przeszły mi dreszcze, kiedy spojrzałam na datę powstania wiersza - 1995 rok, czyli sześć lat przed zamachem terrorystycznym.

Moje Miasto

Radomsko, moje miasto

Możecie kojarzyć głownie z klubu piłkarskiego (RKS) i Anety K.
Prawa miejskie w 1266 (Jedno z najstarszych miast w Polsce)
W Radomsku urodził się Czerkawski (hokeista).
Władysław Reymont urodził się jakieś 20 km od Radomska, a Jacek Krzynówek jakieś 15 km
W Radomsku urodził się Tadeusz Różewicz i Marta Alf (rzecznik reprezentacji piłkarzy).
W Radomsku wybrano Jadwige na króla Polski

 

kocham poezj

Kocham ksiązki, te pisane prozą, dramat też może być. Za poezją specjalnie nie przepadam, a juz na pewno nie za ta nowoczesną. Wyjatkiem jest poezja Tadeusza Różewicza, którą uwielbiam, zakochałam sie jeszcze w szkole i tak mi zostało. W ogóle Rózewicza w większości moge czytać prawie zawsze i w prawie każdej ilości.

Czy jes może ktoś jescze kto lubi Tadeusza Różewicza?

Holocaust

Cytat:A teraz bez obrazy, dla szanownych przedmówców, ale co maja Medaliony, do prawdziwych przeżyć obozowych ? To tylko literackie, w dodatku bardzo kiepskie i pisane pod zamówienie, bez zrozumienia faktów i ludzi, którzy to piekło przeszli.



No dobrze, bez obrazy, ale jak sam dobrze wiesz, dzieła literackie bardzo oddziaływują na wyobraźnię. Nie twierdzę, że wszystko się zgadza w "Medalionach", ale z drugiej strony nie ma tam samych kłamstw. Jak sam napisałeś to literatura, a ona ma prawo do licentia poetica.

Na mnie bardzo oddziałał wiersz Tadeusza Różewicza "Warkoczyk". I kiedy widziałam w obozie ucięte włosy, to bardzo silnie to odebrałam.

Matura ustna z polskiego

browaro AKP, nie każdy jest taki mało inteligentny by iśc na łatwiznę, wybacz...

sylwia21g,
Jan Kochanowski - Do gór i lasów (na zasadzie retrospekcji)
Jan Kasprowicz - Akordy jesienne
Jan Kochanowski - Na młodość (szaleństwo miłości jako prawo natury)
Ignacy Krasicki - Do króla (zarzut młodości i niedojrzałości wobec Stanisława Augusta Poniatowskiego)
Adam Mickiewicz - Oda do młodości (młodośc jako siła dynamiczna, pełna entuzjazmu i zapału)
Adam Mickiewicz - Pan Tadeusz
Juliusz Słowacji - Kordian
Adam Mickiewicz - Polały się me łzy czyste, rzesiste (młodość wielkich ideałów)
Adam Asnyk - Do mlodych
Bruno Jasiński - But w butonierce
Władyslaw Broniewski - Mannlicher (młodość trudna, udręczona, bolesna, która uczy człowieka odporności)
Maria Pawlikowska - Jasnorzewska - Pod kościołem (młodośc jak gotyk piękna)
Ernest Hemingway - Razem z młodością
Wiersze Czeslawa Milosza, utwory metafizyczne baroku, poezja Baczyńskiego i Rózewicza, Jana Pawła II

Literatura przedmiotu:

K. Brodziński - "O klasyczności i romantycznosci tudzież duchu poezji polskiej"
Artykuły Tadeusza Olszewskiego, jeśli będziesz mieć do nich dostęp

Pod gradobiciem pytań - zabawa

Tadeusz Różewicz - Prawa i obowiązki

Dawniej kiedy nie wiem
dawniej myślałem że mam prawo obowiązek
krzyczec na oracza
patrz patrz słuchaj pniu
Ikar spada
Ikar tonie syn marzenia
porzuc pług
porzuc ziemię
otwórz oczy
tam Ikar
tonie
albo ten pastuch
tyłem odwrócony do dramatu
skrzydeł słońca lotu
upadku

mówiłem ślepcy

Lecz teraz kiedy teraz nie wiem
wiem że oracz winien orac ziemię
pasterz pilnowac trzody
przygoda Ikara nie jest ich przygodą
musi się tak skończyc
I nie ma w tym nic wstrząsającego
że piękny statek płynie dalej
do portu przeznaczenia


Uwielbiam te pogrubione wersy... Sama nie wiem dlaczego tak lubię ten wiersz. Pamiętam, że na sprawdzianie z liryki miałam go rozłożyc na te wszystkie jakieś tam czynniki - ilośc wersów, strof, rymy i ta cała reszta, więc może dlatego tak zapadł mi w pamięc... ;) Lubię też inne wiersze, choc nie tak bardzo jak ten. Podoba mi sie utwór K.I.Gałczyńskiego - Pieśni III ; Czesława Miłosza - "Który skrzywdziłeś" no i jeszcze kilka innych wierszy ;)

kursywa - req

Lektury szkolne

Przez cale liceum (3 lata kolchozu ) przeczytalem 3 lektury, mianowicie Wesele Wyspianskiego, Dzika Kacze Ibsena i cos jeszcze. Pana Tadeusza nie zaliczam, bo czytalem wczesniej podbnie jak moja ulubiona lekture Zemste hrabiego Aleksandra fredry - miodzio . Podchodzilem do prawie kazdej ksiazki, ale porzebronalem tylko przez te wyzej wymienione. Z polsiego zadnych problemow nie mialem, nawet bylem jednym z 2-3 najlepszych uczniow w klasie, a swoja dobra ocena na koniec liceum dostalem za znajomosc lektur . Lektury zazwyczaj sa nudne jak ma sie pod reka cale multum dobrych ksiazek fantastycznych - jak ja mialem w czasach liceum, wiec czytanie ich to strata czasu. Druga wada lektur jest to ze koncza sie w latach 50-tych - niepamietam kto jest ostatnim autorem ale chyba Kartoteka Rozewicza, a co potem? Przestali ludzie pisac ksiazki? Sa oczywiscie jeszcze autorzy wspolczesni, ale sa to lektury nadobowiazkowe, a na nie nie starcza czasu. Ktos powinien sie wziac i zaktualizowac wykaz lektur, ale bron Boze Roman bo bedziemy musieli Maine Kamf czytac .

Egzaminy

HEYYYYA!
jeeee tam...
co wszyscy tak cierpietniczo dzisiaj??
Brunonka nie lubita? mitologizacji, twórczości onirycznej? cacy temat był i zaskakujący! nie kolejni Chłopi czy Lalka!

ja tam mam sie dobrze po tej maturce ... mam tylko nadzieje ze sie nie przejade i sie nie okaze ze dostane jakies smieszne 40%... albo co... Ale spoko, jestem pełna optymizmu i jest mi okej... zreszta przed tez bylo mi okej hehehe

Srac w gacie to bede 16.05 przed matura z chemii...

Ale przyznaję, było trudniej zdecydowanie niz na próbnej. Rozszerzony byl faktycznie rozszerzony a nie jakieś Jędrusie hihi

EDIT:
Krzysiu, jakie nieznane?
Schulz był. nie ten konkretny tekst, ale ogólne tendencje, na podstawie choćby Sklepów cynamonowych.
Flauberta nie bylo. Ale mozna bylo skupić sie na Schulzu. Różewicza tego konkretnie tez nie bylo, ale tednedcje są znane, no a Pan Tadeusz no to prawie na pamiec hehe, wiec wiesz...

PS Maciejka nam troche do łba nakładła... mam nadzieje

Pytania

chciałam zapytać de facto o dwie rzeczy...

po pierwsze dlaczego na stronce w dziale biografie nie ma nic o Tadeuszu Różewiczu, który przez prawie 18 lat mieszkał tu i tworzył, a mimo wsyztsko jest człowiekiem dużego formatu ?

po drugie chodzi mi o sprawę bezdomnych... często się spotyka ich na ulicy, jak nie żebrających, to śpiących gdzie popadnie, tułających się z kąta w kąt... czy miasto w jakiś sposób reaguje? czy pomaga? czy CI ludzie mogą na kogoś liczyć <poza niektórymi dobrymi przechodniami> ?

Książki

Cytat:Też lada dzień będę czytać po raz kolejny Mistrza... Tym razem pod kątem szkoły, bo jakoś niedługo będę to omawiać, ale że książka jest genialna, to bardzo chętnie do niej wrócę.
Tylko najpierw muszę skończyć Kartotekę Różewicza. Wstyd się przyznać, bo to lektura na 1-2 h czytania, ale doczytałam do połowy i utknęłam ...z braku czasu A szkoda, bo mnie wciągnęło - jak prawie wszystkie twory Różewicza.



Mistrz i Gosia są bezbłędni Naprawdę. A przez Kartotek przebrnęłam w autobusie w czwartej klasie, i powiem Wam że to jest naprawdę awangardowa, aczkolwiek warta przeczytaniania lektura.

W niektórych szkołach nie omawia się tej ksiażki, czasem z braku czasu. Mówię tu mianowicie o Małej Apokalipsie Tadeusza Konwickiego. Na szczęśćie w czwartej klasie zdążyliśmy to omówić. Książka ciekawa, nieco pokręcona, ale dla ludzi interesujących się latami PRL-u i rzeczywistości tego okresu, gorąco polecam. Mnie wciągnęło niemiłosiernie

Obecnie czytam Kod Leonarda. Książka w moim klimacie. Zamierzam przeczytać coś jeszcze pana Browna

Festiwale, wydarzenia

A co byście powiedzieli na Gliwice - Europejską Stolicę Kultury 2016?

"Łukasz Kałębasiak: Jeszcze jako dyrektor Muzeum w Gliwicach zgłosił Pan w 2005 roku pomysł, żeby Gliwice wystartowały w konkursie o tytuł Europejskiego Miasta Kultury 2016.

Leszek Jodliński, dyrektor Muzeum Śląskiego w Katowicach: Mało kto mówił wtedy o tym konkursie. Ponieważ Gliwice posiadają pewien potencjał, uznałem, że może to być ten rodzaj projektu, który da dużo dobrego nie tylko miastu, ale całemu Górnemu Śląskowi. Uważałem, że Gliwice mogłyby być twarzą projektu, ale nie wyobrażałem sobie, że można by go zrealizować tylko w oparciu o potencjał jednego miasta. Byłoby lepiej, gdybyśmy dołączyli do tego wyścigu jako związek miast, bo to daje nam ogromną siłę przebicia.

Jakie są nasze atuty?

- Górny Śląsk mógłby stworzyć porywający program. Ma potencjał, żeby konkurować ze wszystkimi innymi miastami. Śląsk to fenomen poszanowania praw mniejszości. Do tego dochodzi tradycja artystyczna - odlewnictwo w Gliwicach czy fantastyczny katowicki modernizm. Mamy wybitną poezję Tadeusza Różewicza z lat 60., kiedy tworzył w Gliwicach. Wyjście z tym wszystkim na Zachód wywoła duże zdziwienie."

http://miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,6208777,Aglomeracja_slaska_moze_zaczac_drugie_zycie.html

co czytam? Tadeusz Rozewicz: dlaczego pisze?

Cytat:

marco

| ellu bi-s

| Tadeusz Różewicz: dlaczego piszę?

| Cytowany wiersz jest owszem: teges i tentego a nawet powiedziałbym,
że: git -
| a w dodatku ten git jest świeżo urwany maczetą od ary. Osobiście lubię
Różewicza bo go nie czytam.
| On mnie też, więc jesteśmy kwita. Gorzej jest, dajmy na to z poetą
Tuwimem: siedzę sobie kiedyś wieczorem i
| czytam wiersze Tuwima

:)))))

marco, Ty jesteś jak zdrowie... ;))) e.



Bo ja jestem z W-wy ;)

        "W-WA"

        Kto pisze zamiast Kraków - K-ków?
        Nikt. Nie ma w Polsce takich kpów.

        Komu by wlazło w mózgownicę
        Na K-wice zmieniać Katowice?

        Czy kto z Bydgoszczy robi B-oszcz?
        (Jeżeli robi, to go schłoszcz).

        Albo z Białegostoku - B-stok?
        (Dostałby za to butem w bok).

        Czy jest gdzieś znane jakieś Z-ane*
        Czy ktoś tak skraca Zakopane?

        Nie ma też u nas takich praw,
        Żeby z Wroclawia robić W-wa.

        A skądże ta nauczka zła,
        Zamiast Warszawa, pisać: W-wa?

        Kto to wymyślił, licho wie!
        W War-sza-wie mieszkam, a nie w W-wie!

        Kto z ośmiu liter robi trzy,
        Mam go za cztery. Nie chcę W-wy!

        Kto o Jej imię dobr dba,

        A który z was napisze tak,
        Ten nie warszawiak jest, lecz wwiak.

        (Prawda, mój Wiechu, że to śmiech?
        Prawda, że jesteś Wiech, nie Wwiech?)

        - Kocham Cię, piękna! Kocham, o
        Stolico moja (A nie st-co!)

        Wiwat WARSZAWA! Czcijmy Ją!
        Precz z obrzydliwą, głupią W-wą!

                    Julian Tuwim, poeta, co pochodził
                    (mówiąc najkrócej) z miasta Łodzi

*
Z-ane, nie Za-ne! Bowiem Za-ne
Może być brzydko zrozumiane.

poezja

Najczesciej w takich sytuacjach ide dalej w ogole nie reagujac, tym razem
popelnilam blad jak widac, moj zly nastroj-diabelek podpowiedzial mi nie to
co trzeba. No coz...czlowiek uczy sie na bledach, przynajmniej ja tak wole
zyc. Przykro mi to mowic, ale odniosles mylne wraznie, do rozpaczy to mi
jeszcze daleko i wiesz naprawde mam wazniejsze sprawy na glowie niz zajmowac
sie takimi glupotami. Jak powiedzialam niepotrzebnie sie odezwalam, ale sie
tego nie wstydze. Jezeli chodzi o to, ze powiedziales, ze zachowuje sie jak
dziecko to odpowiem, ze mam do tego prawo, mam prawo byc spontaniczna,
szczera, czasami naiwna i ufna w stosunku do swiata i ludzi tak jak dzieci,
choc zycie nie zawsze jest uslany rozami. I 4 latek to ja nie mam, bo gdybym
miala to w ogole by mnie tu nie bylo, i w ogole nie odpowiedzialabym na
Twoja wiadomosc.
Dalej... moze to Ci sie wyda dziwne, ale wiem, ze sa ludzie, ktorzy po
prostu lubia czytac poezje nie zawsze piszac cos swojego, np. ja bardzo
lubie czytac poezje.... co rowniez Ci sie wyda dziwne.
A co do gotowania, to zaluj bo to relaksuje.:)
Dalej.... nie probujac pisac nigdy sie nie dowiesz jak piszesz... po to jest
ta grupa by sie uczyc.
Jezeli chodzi o wiersze biale... to co do mnie to trafiles w sedno, mi sie
po prostu nie chce wymyslac rymow, poezja ma plynac prosto z serca, z duszy
i nie ma nic wspolnego nad zastanawianiem sie nad rymami, choc cenie tych,
ktorzy jednak takie wiersze pisza bo to nie jest latwe.
Nie, nie dotknales mnie osobiscie, nawet sie nie znamy wiec jak mogles mnie
urazic... ja naprawde pierdolami sie nie zajmuje, a ta cala powiedzmy
rozmowe uwazam, za bezsensowna, cala Twoja wypowiedz za taka uwazam, bo
Twoje uwagi i tak nic nie zmienia. I tak kazdy bedzie pisal jak mu sie
podoba.
Wracajac do bialych wierszy, to wez pod uwage Tadeusza Rozewicz, on np.
pisze biale wiersze, wiec czy to znaczy, ze mu sie spieszy by wydac kolejny
tomik poezji? Wydaje mi sie, ze nie. Moze i ta odpowiedz wyda Ci sie
dziecinna, ale zupelnie mnie to nie obchodzi.Nie lubie kiedy ktos ocenia
innych nawet ich nie znajac i wyciaga pochopne wnioski.

pozdrawiam
LAwoman

Konkurs bez nagrody :P

A może "patrz patrz słuchaj pniu" (by Tadeusz Różewicz, "Prawa i Obowiązki") Bardzo się z tego śmiejesz a ja nie wiem o co chodzi

(*&^&*&$#@&) czyli miejsce na bluźnierstwa i

Elkaulka, życie jest w takich sprawach nieprzewidywalne i nic nie możemy zrobić , trzymam kciuki i myslę ,ze tylko czas da radę pomóc.... tak sobie pomyslałam , ze nie tylko Ty pozegnałaś tak" młodych" przyjaciół ! kilka dni temu zadzwoniła do mnie moja ex sąsiadka i powiedziała , ze jedzie własnie na pogrzeb Janka Różewicza mojego ? już ex , sąsiada ! też miał tak +- 50 52 lata (syn Tadeusza Różewicza) zrobiło mi się tak bylejak ..... bo to tzw nasza półka razem się wprowadzalismy , razem siedzielismy w piaskownicy z naszymi dziećmi a teraz ..........................

Ale w tym dziale tak naprawdę to chciałam @#$$%^&^&**(())#@@#$^ bo :
byłam wczoraj w Galerii Dominikanskiej we Wrocławiu w sklepie Almidecor !!!!!
bardzo go lubię ..... i zobaczyłam piękne dekoracje świateczne ! jak się ma tyle możliwości to i można poszaleć ale ..... przypatrując się dokładniej poszczególnym elementom wyłowiłam coś co mnie zwaliło z nóg ! nie wiem może nie mam racji ale taka marka ?! a może naoglądałam się takich cudów na tym forum ????
były tam bombki dosyć duże w kilku kolorach wszystkie o podobnych motywach nie takich samych ale prawie bo były chyba ręczne zdobione ???? czyms co może w zamysle daleko stało koło decu !!!
tzn w centrum bombki jest aniołek wycięty z papieru ! na kwadratowo prawie .... przyklejony i jak palcem podwazysz to odlezie ! siedzi na takie palcem zrobionej farbą chmurce takie maziu maziu i dookoła kółka , koła otaczające aniołka ...........
no i żadnego zabezpieczenia lakierku , chocby matowego ! moze to miało tak siermięznie ??? wygladać
I jak sobie pomyslałam o bombkach robionych przez nasze dziewczyny a już o Sylli i Kasi to mnie !@#$%^&*(+_{P)(*&^%$#
aaaaaaaaaaaaa cena jakoś 27 d0 30 zł !!!

Z uśmiechem witaj każdy dzień

Proponuje dwa spojrzenia ....

Pierwsze zgryźliwe, znalezione w necie...

Powiadają, ze Piotr swego Mistrza sie zaparł, bo mu teściową uzdrowił...

Drugie ....poetyckie , może i mi bliższe , trochę ckliwe, trochę prawdziwe, trochę przesłodzone , trochę mądre

Dytyramb na cześć teściowej

Morze atramentu wypisali poeci
opiewjąc miłość do dziewczęcia
które jest czasem jak gęś
a czasem jak ciele majowe
Były spowijane jedwabiem słów
żony własne i żony cudze
Lecz żaden rymopis nie wyśpiewał
pochwały tej która jest matką dziewczyny
Teściowej

To ona zrodziła Naszą jutrzenkę
O synowie Apollina
Ona jej strzegła jak źrenicy oka
Ona piastuje owoce
Naszej miłości szalonej

Jest wysłańcem praktycznego życia
Kalesony upierze
skarpetki wyceruje
i guzik utwierdzi przy koszuli
Trzepie dywany wietrzy materace
Rozliczne i nieskończone są jej małe prace
Jesienią robi konfitury i kisi kapustę
Kiedy spadnie śnieg zaskrzypi mróz
jabłuszko znajdzie dla wnuka w komodzie
Czasem chmura groźna i mroczna
Przemknie po jej twarzy
Lecz boskie niebo swe oblicze chmurzy

Spójrzcie na jej siwe włosy
Każdy włos to jeden dzień jedna łza
jedna jesień jedna wiosna

Ona czujnie patrzy i pilnuje
by nie zgasł płomień domowego ogniska
Kiedy trzeba - miotłą odpędzi nocne ćmy
Ona oko i ucho domu
Stoi na straży szlachetnych praw i obowiązków

Za wszystkie głupie żarciki
przeproście teściową
Starą kobietę
Która wyciąga ręce
aby się ogrzać przy ognisku domowym

Pokłońcie się do samej ziemi
głupie konie rżące na dźwięk
Tego Szanownego Imienia

I powiedzcie ludzkim głosem:
"Chodź matko do nas"
Tadeusz Różewicz

Odyseusz

Cytat:
To urocze, naprawde. Wyjasniajac powiem tylko ze wbrew pozorom, nie uwazam
sie za glupszego, ubozszego, pozbawionego zdolnosci kojarzenia i odbioru
swiata podlotka a cudowny, wspanialy, inteligentny, oczytany wyedukowany
(miedzy innymi w czasie stypedniow w uniwesytetach, ktorych nazw az boje
sie
powtarzac, zeby nie przekrecic) Tomaszek - nie jest dla mnie zadnym
autorytetem a juz najmniej wzorem do nasladowania.



powiedzialam, ze skoro TK tak uwazal to mial obowiazek ... itd. TK ma prawo
do wlasnego osadu a ten ostatni nie ma wplywu na to jaka jestes naprawde.
Chodzi tylko o to, ze nasze osady, decyzje pociagaja za soba konsekwencje.
Nastepstwem postawy TK powinno byc stawianie wlasnego postepowania za wzor,
a tego wlasnie nie uczynil. Czyli jego logiczne kolo w tym miejscu zostalo
przerwane. W zwiazku z tym wydaje mi sie, ze ulegl emocjom nawet jesli nie
chce sie do tego przyznac.

Cytat:

Malgosiu droga ja sie nie zloszcze. No moze troszeczke. W tak zwanym
"codzienny zyciu" staram sie unikac miejsc gdzie spotyka sie chamow
(alergia). Grupa poezja wydawala mi sie byc od takich wolna. Z pewnoscia
nie
spodziewalam sie spotkac tu, ludzi ktorzy uzasadniaja swoja "wyzszosc"
bezpardonowym atakiem na osobe, opartym jedynie na jednostronnie
ukierunkowanym wyobrazeniu, osobistych fantazjach, wlasnej
pseudo-psychoanalizie i pokatnie zdobytych a niesprawdzonych informacjach.

A widzisz mylilas sie. Grupe zasilaja ludzie tacy jak inni. Nie spodziewaj



sie nigdy od niej za wiele. Szczerze mowiac nigdy nie wiem jak zareaguje.
Dawanie ci rad co do trzymania dystansu nie maja sensu. Ty i ja jestesmy tez
tylko ludzmi i tak jak kazdy tracimy obiektywizm co do danej sytuacji. Moge
ci jednak powiedziec cos innego - te "przygody" ucza nas sily i hartu ducha
(przypominaja troche szczepionki odpornosciowe).

Cytat:Zreszta zgodzisz sie pewnie ze mna ze w samozadowoleniu i nieomyslosci
Tomaszka brakuje mi tego co zwykle cechuje wyjatkowe umysly czyli
skromnosci
i pokory. Spotkalam paru bardzo madrych ludzi w swoim zyciu podlotka i
wierz
mi Malgosiu, ze to co bylo w nich najmadrzejsze to fakt, ze kazdym slowem,
czy to w rozmowie z rownymi wyedukowanymi profesorami, ze studentami czy
boomem na rogu pokazywali, ze "wiedza, ze nic nie wiedza".
a Tomaszek? Naprawde szkoda czasu i slow.



Zgadzam sie z twoim ostatnim akapitem. Ogladalam niedawno wywiad z Tadeuszem
Rozewiczem (ktorego podziwiam i jestem zauroczona jego poezja), w ktory ten
czlowiek z ogromnym bagazem zyciowym i doswiadczeniem tworczym wydawal sie
byc zdzblem trawy, nie co ja mowie, nie zdzblem trawy, bo ono wie jak
kolysac sie na wietrze zeby przezyc. Byl jak przestrzen wokol , uczaca sie
i ciagle tak malo wiedzaca, byl jak mech na kamieniu, ktory wie czemu Bog
polozyl go akurat przy tej drodze, a mech mu jedynie towarzyszy. Zapadal sie
w swoja niepewnosc, usmiechniety do znakow zapytania. Myslalam ze wstydem:
co tam moja wiedza pokonywanej piec razy w tygodniu tej samej drogi, co tam
umiejetnosc obierania ze skory kartofli, cierpkosci rozmieklych dni od
codziennosci skoro nie wiem dokad ta droga naprawde prowadzi i boje sie tego
co naturalne - smierci dajacej zycie oraz nie moge docenic zywiolu ognia od
cieni wlasnych mysli rzucajacych sie na scianach.
A Tomaszek. No coz dostal czas i dostal slowa. Tyle samo miarki co ty i ja.
Kazdy rozdaje to co aktualnie posiada. Nikt nie da ci tego czego nie ma.

Cytat:

Metafora z bobasem bardzo mi sie podobala, oddaje cala istote "educated
fool" na ktorego Tomaszek nie chcial wyjsc, a tak co tak pieknie mu sie
udalo...

To mial byc humorystyczny akcent po tych wszystkich powaznych dyskusjach.



Dzieci, mimo naszych sadow, nie sa wcale takie glupie, a czesto ich logika i
brak naginania rzeczywistosci do wlasnych potrzeb moze milo zaskoczyc.
Cytat:pozdrawiam

marzena

pozdrawiam

Malgosia



J.Polski

Cytat:MITOLOGIA - mit o Demeter i Korze – Demeter, grecka bogini urodzaju, z tęsknoty za porwaną przez Hadesa córką uśmierciła całą przyrodę. Kiedy jednak kora powróciła do matki na ziemi zawitała wiosna. Niobe - symbol matczynego cierpienia – była zbyt dumna ze swego potomstwa, dlatego zazdrosna Latona wymordowała wszystkie jej dzieci, a rozpaczającą Niobe Zeus zamienił w kamień. Jokasta - matka i żona Edypa, którego poślubiła nie rozpoznając w nim syna, w związku z klątwą ciążącą nad rodem Labdakidów. Gdy poznała prawdę, powiesiła się.

BIBLIA - matką wszystkich żyjących nazywana jest Ewa (z hebrajskiego Hawwah – życie)– pierwsza kobieta, stworzona, by dodać ducha Adamowi, któremu przykrzyło się w raju ziemskim. Matka Kaina, Abla i Seta. W Nowym Testamencie możemy odnaleźć motyw matki radosnej – Maryi podczas zwiastowania i matki cierpiącej – Maryi obecnej na Golgocie podczas ukrzyżowania i śmierci Chrystusa

”Lament świętokrzyski” - Matka Boska, bezsilnie patrząca na kaźń Jezusa, rozpaczająca pod krzyżem, jest w tym średniowiecznym wierszu przede wszystkim kochającą matką, której przyszło utracić syna. Jej matczyna miłość ma wymiar głęboko ludzki, Maria czuje się jedną z wielu kobiet, których spotkała podobna tragedia.

”Bogurodzica” - autor przedstawia matkę Chrystusa jako błogosławioną wybrankę Boga. Jest ona jednak bliska ludziom i pośredniczy między nimi a Bogiem.

”Nie-Boska komedia” - Zygmunt Krasiński jedną z bohaterek czyni Marię, żonę hrabiego Henryka i matkę Orcia, Jest ona kobietą nieszczęśliwa w małżeństwie. Kocha męża, ale nie jest przez niego kochana. Podobnym uczuciem darzy syna, jednak zdaje sobie sprawę z tego, jaki czeka go los - sama mu go zgotowała, stawiając miłość męża ponad interesem dziecka.

”Dziady. cz. III Adam Mickiewicz opisuje scenę, kiedy to nieszczęsna matka Rollisona, który leży w celi ciężko chory po otrzymaniu trzystu kijów, prosi Senatora o możliwość zobaczenia syna oraz dopuszczenie do niego księdza. Nowosilcow udaje zdziwienie, rzekomo nic nie wie o tej sprawie, łudzi matkę nadzieją na uwolnienie chłopca. Kobieta daje się zwieść, mówi o szlachetności Senatora.. Ma raz jeszcze przyjść o godzinie siódmej. Gdy oszalała z bólu matka już dowiedziała się, iż jej syna wyrzucono przez okno, wbiegła zrozpaczona między tańczących na balu, przeklinała Senatora, bluźniła, krzyczała, w końcu padła zemdlona. Nowosilcow dał zgodę na widzenie księdza z Rollisonem -ciężko rannym, ale jeszcze żywym.

”Do matki” - J. Słowacki swojej matce poświęcił wiele wierszy. W wierszu „Do matki - ”Zadrży Ci nieraz serce…” pisze, że matce czasem trudno zrozumieć decyzję własnego dziecka, ale i tak, nigdy nie przestaje go kochać. W utworze tłumaczy, dlaczego nie może wrócić do kraju i prosi matkę o wybaczenie.

”Balladyna” - J. Słowacki opisując losy morderczyni – Balladyny, przedstawia obraz jej matki – skromnej wdowy mieszkającej w leśnej chacie. Kidy Balladyna przenosi się do zamku Kirkora, wstydząc się matki zabrania jej opuszczać komnaty. Ta jednak nie przestaje jej kochać. Umiera na torturach, nie wypowiadając imienia wyrodnej córki.

”Z pamiętnika poznańskiego nauczyciela” - Henryk Sienkiewicz opisuje wielką miłość samotnej matki do Michasia, która pośrednio staje się przyczyną śmierci kilkunastoletniego chłopca. Pani Maria, zubożała wdowa po powstańcu, pokłada w synu ogromne nadzieje, nieświadomie stawia przed nim zbyt wysokie wymagania. Chorowity syn, bardzo kochający matkę, nie może sprostać jej oczekiwaniom, pomimo ogromnych wysiłków nie uzyskuje wystarczająco dobrych ocen w nieprzyjaznej mu szkole.

”Dym” - M. Konopnicka opisuje ogromną miłość matki do syna, młodego robotnika fabrycznego. Jest on dla niej całym światem, dlatego z radością codziennie czeka na niego z obiadem, spędza z nim wieczory. Pewnego dnia w fabryce wybucha pożar – matka przeczuwa, że straciła najbliższą sobie osobę..

”Spotkanie z matką” - K.I. Gałczyński twierdzi, że matka jest pierwszą i najważniejszą nauczycielką dla swojego dziecka. Przekazuje wiedz o najważniejszych prawach rządzących światem. Gdy matki zabraknie, przypominają ją rzeczy codzienne, małe cuda przyrody, ponieważ jak pisze poeta: ”ona mi pierwsza pokazała księżyc
i pierwszy śni

”Matka odchodzi” - Tadeusz Różewicz główną bohaterką swego zbioru wierszy, fragmentów prozy, dziennika, wspomnień braci autora czyni swoją matkę. Matka jest głównym motywem tej książki, skłaniającym do refleksji o początku i końcu istnienia, o dzieciństwie i śmierci. Matka symbolizuje pełnię, w jakiej zamyka się ludzkie życie.eg na świerkach”




To tak tytułem wstępu

Stowarzyszeniu Autorów ZAiKS grozi bankructwo

Stowarzyszeniu Autorów ZAiKS grozi bankructwo z powodu zaległego podatku VAT. Kto spłaci dług - twórcy czy budżet państwa?

Chodzi o 7-proc. podatek VAT, który Związek Autorów i Kompozytorów Scenicznych - największa i najstarsza organizacja zarządzająca prawami autorskimi w Polsce - powinien płacić od trzech lat, ale tego nie robi z powodu różnic w interpretacji prawa. W październiku zeszłego urząd kontroli skarbowej zażądał 70 mln zł zaległego podatku za 2005 r. ZAiKS się odwołał, ale w maju decyzja została utrzymana w mocy.

- Będziemy zrujnowani! To koniec organizacji o 90-letniej tradycji - mówi prezes stowarzyszenia, kompozytor Edward Pałłasz.

Zaległości za lata 2005-07 mogą wynieść z odsetkami nawet 300 mln zł. To więcej niż rocznie wpływa do kas ZAiKS-u z tytułu tantiem i licencji na prawa autorskie. Zagrożony jest majątek organizacji: sześć domów pracy twórczej w Konstancinie, Zakopanem i innych atrakcyjnych lokalizacjach oraz odbudowany ze składek członkowskich Dom pod Królami w Warszawie, w którym mieszczą się biura stowarzyszenia.

Dlaczego ZAiKS nie płaci podatku, z którego rozlicza się w Polsce każdy przedsiębiorca? - Nie jesteśmy przedsiębiorstwem, ale stowarzyszeniem autorów nienastawionym na zysk. Działalność artystyczna jest w świetle obowiązujących przepisów zwolniona z podatku VAT - mówi prezes Pałłasz.

Inaczej uważa Ministerstwo Finansów, które rok temu, jeszcze za rządów PiS, stwierdziło, że ZAiKS jest podmiotem gospodarczym takim jak inne, wypracowuje zyski i w związku z tym ma obowiązek płacić VAT. - Ta interpretacja to ekwilibrystyka cyrkowa. Pobieramy 15 proc. od tantiemów, ale to nie jest nasz dochód, lecz opłata przeznaczona na pokrycie kosztów utrzymania administracji. To wirtualne widzenie prawa - mówi dyrektor generalny stowarzyszenia Witold Kołodziejski. - Nie mam tych pieniędzy, który żąda fiskus. Zostały już dawno rozdane autorom polskim i zagranicznym. Czy zaległy podatek mają spłacać Wisława Szymborska, Tadeusz Różewicz, Sławomir Mrożek i Wojciech Kilar? - dodaje Pałłasz.

Bankructwo ZAiKS może oznaczać paraliż systemu pobierania opłat autorskich w Polsce. Stowarzyszenie nie tylko reprezentuje 10 tysięcy autorów, ale także na mocy ustawy zajmuje się zbiorowym zarządzaniem prawami autorskimi. Na rynku ma pozycję dominującą, zwłaszcza w dziedzinie tak zwanych małych praw autorskich, czyli tantiemów od nadawania piosenek i kompozycji muzycznych. ZAiKS pobiera je od nadawców i przekazuje autorom z kraju i zagranicy. Obecnie ma podpisanych 50 tys. umów z użytkownikami licencji - od rozgłośni radiowych i stacji telewizyjnych po sklepy i zakłady fryzjerskie, w których klienci słuchają radia. Roczne wpływy sięgają 250 mln zł, z czego ok. 100 mln zł to tantiemy dla autorów zagranicznych.

- Jeśli ZAiKS padnie, będzie wielki problem z ochroną praw autorskich - ocenia poseł Jerzy Fedorowicz (PO), wiceprzewodniczący sejmowej komisji kultury i środków przekazu. ZAiKS broni się jak może przed fiskusem, jednak interwencje u parlamentarzystów i w rządzie nic nie dały. W maju po raz kolejny stowarzyszenie wystąpiło o odroczenie wykonania decyzji fiskusa. Prezes Pałłasz zapowiada, że odwoła się do sądu administracyjnego: - Jak będzie trzeba, pójdziemy nawet do Trybunału w Strasburgu. Nie wykluczam także protestu z udziałem znanych gwiazd sceny i estrady.

Tymczasem w ratowanie ZAiKS-u włączyło się Ministerstwo Kultury, które sprawuje nadzór nad stowarzyszeniem. Minister Bogdan Zdrojewski wystąpił do Ministerstwa Finansów z wnioskiem o umorzenie długu i abolicję. ZAiKS miałby zacząć płacić VAT dopiero od tego roku. - ZAiKS zaniedbał. Zamiast bronić środowiska, stał się dla niego źródłem kłopotów - ocenia minister Zdrojewski.

Politycy PO obawiają się jednak krytyki, jaką może wywołać umorzenie długów stowarzyszenia w sytuacji, kiedy na oddłużenie czekają szpitale. - Chcemy uratować ZAiKS, ale w kontekście długów w służbie zdrowia będzie to bardzo trudne - mówi poseł Fedorowicz.

Abolicja dla ZAiKS może także wywołać protesty innych podatników, którzy wywiązują się ze swoich zobowiązań wobec fiskusa. - Płacimy VAT i to jest nieuniknione - mówi Anna Wierzchowska-Woźniak z agencji autorskiej Panga Pank w Krakowie reprezentującej 12 polskich autorów teatralnych. - Nie widzę powodu, aby umarzać ZAiKS-owi podatek. ZAiKS jest monopolistą i wykorzystuje swoją pozycję największej organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi. Dlaczego jednych traktuje się inaczej, tylko dlatego że są więksi?

Jeśli rozwiązanie proponowane przez ministra kultury wejdzie w życie, ZAiKS będzie musiał zmienić formułę działania ze stowarzyszenia non profit na zwykłe przedsiębiorstwo pośredniczące w obrocie prawami autorskimi dla zysku. Może to oznaczać koniec wspierania działalności kulturalnej: ZAiKS z niepodjętych przez autorów tantiem współfinansuje ważne imprezy kulturalne takie jak Warszawska Jesień czy Festiwal Szymanowskiego w Zakopanem, funduje także nagrody dla młodych twórców. Ministerstwo Finansów nie odpowiedziało na pytanie, czy umorzy dług ZAiKS-u.

[KS / Gazeta Wyborcza]

Motywy mitologiczne wykorzystywane w poezj polskiej - Ikar

Motywy mitologiczne obecne w literaturze polskiej - Ikar

MOTYW IKARA

Mit o Dedalu i Ikarze, postaciach, które stały się archetypami przeciwstawnych wobec siebie postaw był bardzo często wykorzystywany przez twórców. Ikar jest kojarzony z lekkomyślnym, ale bezkompromisowym marzycielem, natomiast Dedal z dalekowzrocznym realistą.

Z powszechnie znanego mitu wiemy, że Dedal był budowniczym, który na życzenie króla Minosa zbudował na Krecie Labirynt, budowlę, w której zamknięto Minotaura. Kiedy skończył swoją pracę chciał się wydostać z wyspy, jednak Minos nie wyraził zgody, aby Dedal opuścił Kretę.

Wtedy pomysłowy Dedal wykonał dla siebie i swojego syna Ikara olbrzymie skrzydła z ptasich piór połączonych ze sobą woskiem . Przed wylotem ostrzegał Ikara, aby nie wzlatywał zbyt wysoko, ponieważ ciepło słoneczne roztopi wosk. Ikar będąc pod wrażeniem niesamowitych przeżyć, jakich dotąd nie znał, zapomniał o przestrogach ojca, wzbijał się coraz wyżej, dlatego wosk się roztopił, a skrzydła rozpadły, a nieszczęsny marzyciel runął w dół.

Stanisław Grochowiak "Ikar".

Wiersz ten porusza temat realizmu w poezji, został napisany w odpowiedzi na "Odę do turpistów" Juliana Przybosia, który wypominał w niej Grochowiakowi, Różewiczowi i Białoszewskiemu, zamiłowanie do opisywania brzydoty, tworzenie z niej nadrzędnej wartości.

Grochowiak jest świadomy, że nazbyt poetycka forma oddala od prawdy. Wie, że brak realizmu może być przekleństwem, tak, jak to się stało w przypadku Ikara, który nazbyt zaufał swym marzeniom, a przez to oddalił się od rzeczywistości.

Odwołuje się do obrazu Pietera Bruegela starszego "Upadek Ikara", na którym tytułowy upadek zajmuje niewiele miejsca w prawym dolnym rogu obrazu, a właściwie nie jest to nawet cały Ikar, ale jego nogi wystające z wody. Na pierwszym planie widzimy rybaka łowiącego ryby, człowieka orzącego pole i pasterza wypasającego owce. Ludzie ci, nie zwracają najmniejszej uwagi na tonącego Ikara, nikt nie chce pomóc chłopcu, wszyscy są nazbyt pochłonięci swymi sprawami. Tragedia Ikara niewiele znaczy w ich życiu. Nie wykazują żadnego współczucia.

W wierszu Grochowiaka lot i upadek Ikara został skontrastowany z prozaicznymi czynnościami praczki, która pierze w balii bieliznę. Grochowiak podkreśla, że brzydota jest bliższa życiu, aniżeli piękno, ona dźwiga istotę życia .Marzenia są ważne dla człowieka, ale nie należy przedkładać ich nad rzeczywistość.

Tadeusz Różewicz "Prawa i obowiązki".

Tadeusz Różewicz, podobnie, jak Stanisław Grochowiak nawiązuje w swym wierszu do mitu o Dedalu i Ikarze poprzez obraz Bruegela . Mówi, że kiedyś oburzał się na obojętność ludzi przedstawionych na obrazie flamandzkiego mistrza, jednak teraz przestał myśleć w ten sposób. Uświadomił sobie, że marzenia lekkomyślnego Ikara nie miały żadnego wpływu na życie tych ludzi .

Ernest Bryll "Wciąż o Ikarach głoszą".

W tym wierszu podmiot liryczny zastanawia się dlaczego wszyscy mówią tylko o Ikarze, przecież nie on jest godny chwały, ale jego ojciec Dedal, który doleciał do celu. Ikar także mógł dolecieć, ale był zbyt lekkomyślny. Również nawiązuje do obrazu Bruegela, twierdzi, że ludzie na nim przedstawieni, słusznie zajmowali się swoimi sprawami, wytrwałą pracą, mieli świadomość, że rozpaczanie nad tragedią chłopca, nie wniesie niczego do ich życia, nie zapewni im chleba.Życie jest brutalne, nie pozwala na marzenia, wygrywają realiści, którzy walczą o to, aby "swoje ucapić".

Zbigniew Herbert "Dedal i Ikar"

Wiersz ten wypełnia domniemany dialog pomiędzy Dedalem i Ikarem . Ojciec przypomina synowi o realizmie, pokazuje mu, że piękno można znaleźć nie tylko w górnolotnych marzeniach, ale też w otaczającej człowieka rzeczywistości . Chce, aby jego syn zaczął twardo stąpać po ziemi, wie, że nie należy pokładać zbyt dużej nadziei w marzeniach. Ikar nie chce się zgodzić na pospolitość świata, to co jest mu dane, nie zadawala jego potrzeb estetycznych. Nie potrafi, tak jak Dedal, dostrzec piękna w niemal każdym elemencie rzeczywistości. "Opis katastrofy" mówi o tragicznym końcu Ikara, który nie potrafił rozdzielić marzeń i rzeczywistości, dlatego poniósł klęskę.

Giertych skreśla Gombrowicza

Wszystko OK, tyle tylko że link:
http://www.men.gov.pl/lek...a_polska_zp.php

i pozostałe to są właśnie elementy nowej listy. - tyle że już wprowadzone.

Stara (do 30.11.2006) lista jest tutaj:
http://www.men.gov.pl/prawo/rozp_155/zal_2.php
http://www.men.gov.pl/prawo/rozp_155/zal_4.php
czyli:
liceum
Lektura

1. Literatura polska:
(konteksty biblijne, antyczne i inne; kontynuacje i nawiązania)
Bogurodzica w kontekście poezji średniowiecznej; J. Kochanowski - pieśni i treny (wybór); poezja baroku (wybór); I. Krasicki - satyry i liryki (wybór); A. Mickiewicz - Pan Tadeusz, Dziady cz. III; wybrane sceny z dramatów romantycznych (J. Słowackiego, Z. Krasińskiego); wybór poezji romantycznej (w tym: A. Mickiewicza, J. Słowackiego, C.K. Norwida); B. Prus - Lalka; E. Orzeszkowa - Nad Niemnem (fragmenty); wybór nowel pozytywistycznych; H. Sienkiewicz - wybrana powieść; wybór poezji młodopolskiej; S. Wyspiański - Wesele; W. Reymont - Chłopi, t. 1: Jesień; S. Żeromski - Ludzie bezdomni, Przedwiośnie; W. Gombrowicz - fragmenty prozy; wybrany utwór z prozy polskiej XX w. (np. M. Dąbrowskiej, Z. Nałkowskiej); wybrany dramat XX wieku (S. Mrożka, S. Różewicza); T. Borowski - wybrane opowiadania; G. Herling - Grudziński - Inny świat; wybór poezji polskiej XX w. (w tym: B. Leśmiana, L. Staffa, J. Tuwima, M. Pawlikowskiej - Jasnorzewskiej, Cz. Miłosza, K.K. Baczyńskiego, T. Różewicza, Z. Herberta, M. Białoszewskiego, W. Szymborskiej, S. Barańczaka, J. Twardowskiego); wybrane fragmenty prozy dokumentalnej (reportaż, dziennik, pamiętnik) i eseistycznej; utwory współczesne zaproponowane przez uczniów i nauczyciela; inne teksty kultury (spektakle teatralne, filmy, utwory muzyczne, obrazy, słuchowiska, programy telewizyjne, teksty prasowe),

2. Literatura powszechna:
wybrany klasyczny dramat starożytnej Grecji; Horacy - wybór pieśni; W. Szekspir - wybrany dramat; Molier - wybrana komedia; W. Goethe - Cierpienia młodego Wertera; wybrana europejska powieść XIX wieku; J. Conrad - wybrany utwór; wybrana powieść XX wieku

gimnazjum:
1. Wybrane utwory z klasyki światowej:
Biblia (fragmenty); mitologia (wybór); Homer: Iliada lub Odyseja (fragmenty); Sofokles: Antygona; Pieśń o Rolandzie (fragmenty); W. Szekspir: Romeo i Julia; M. Cervantes: Don Kichote (fragmenty); K. Dickens: Opowieść wigilijna lub Dawid Copperfield (fragmenty); A. Czechow: wybrana nowela; A. Saint-Exupéry: Mały Książę lub Nocny lot; E. Hemingway: wybrane opowiadanie.

2. Wybrane utwory z klasyki polskiej:
Bogurodzica; J. Kochanowski: wybrane fraszki, pieśni, psalmy, treny; wybór poezji barokowej; I. Krasicki: wybrane bajki i jedna z satyr; A. Mickiewicz: wybrane bajki i ballady, Dziady cz. II, Pan Tadeusz (fragmenty); J. Słowacki: Balladyna (fragmenty); A. Fredro (Zemsta); H. Sienkiewicz: wybrana nowela; B. Prus: wybrana nowela; S. Żeromski: Syzyfowe prace, wybrana nowela.

3. Wybór liryki XIX wieku, wybór poezji XX wieku.

4. Wybór nowelistyki XIX i XX wieku (w tym co najmniej jeden utwór pozytywistyczny).

5. Wybrane utwory współczesnej prozy polskiej i dramatu.

6. Wybrane utwory o dorastaniu, w tym powieści dla młodzieży.

7. Przykłady pamiętnika, dziennika, korespondencji literackich, reportażu, w tym A. Kamiński: Kamienie na szaniec; M. Białoszewski: Pamiętnik z powstania warszawskiego (fragmenty).

8. Przykłady literatury regionalnej, wkład literatury regionalnej do ogólnopolskiej skarbnicy literackiej.

9. Wybrane z czasopism i prasy codziennej teksty publicystyczne, informacyjne, reklamowe.

10. Utwory zaproponowane przez uczniów i nauczyciela, w tym literatura popularna (co najmniej jeden w każdej klasie).

11. Inne składniki kultury (np. przedstawienia teatralne, filmy, słuchowiska radiowe, programy telewizyjne, przekazy ikoniczne, poezja śpiewana).

Została ona uzupełniona przez Giertycha rozporządzeniem z 30.11.2006:
http://bip.men.gov.pl/akt...enia_301106.pdf
i rzeczywiście pojawił się tam Sienkiewicz w szerszym zakresie. Aktualna propozycja jest jak rozumiem kolejną "iteracją". Czy najlepszą - nie wiem.

[ Dodano: Pią Cze 01, 2007 20:47 ]

Rzeź niewiniątek... .

Skoro temat zszedł na pieszych kontra kierowców to zacytuje...

"Jak kierowca z przechodniem' NTO, Dziki Zachód"

Jedno ze stowarzyszeń taksówkarskich zwróciło się do mnie z prośbą o
opracowanie klasyfikacji przechodniów spotykanych na opolskich ulicach. To, co spłodziłem w ramach fuchy, nie spodobało się jednak i usłyszałem, że takie jaja to sobie mogę robić w rubryce Dziki Zachód. Propozycję potraktowałem poważnie.
Oto typy przechodnia, z jakimi spotykam się najczęściej podczas swego nie nazbyt wyrafinowanego prowadzenia auta:

*Wymuszacz* *srogi* - to typ faceta, który, niestety, nie dorobił się jeszcze
auta i ma na to raczej marne szanse. Wszystkich kierowców traktuje więc jak wyrzut sumienia i stara się udowodnić im swą wyższość, często nawet ryzykując swym znerwicowanym życiem. Udowadnianie polega na nagłym wkraczaniu na pasy bez względu na to, co się akurat na nich dzieje, i wymuszaniu hamowania. Ten typ wie doskonale, że w razie kolizji, on i tak zawsze będzie 'na prawie', choćby nawet resztę życia miał spędzić na wózku i z przyrodzeniem wetkniętym w metalową kaczkę. Przymiotnik 'srogi' wziął się stąd, że wymuszacz zawsze obrzuca kierowcę gniewnym spojrzeniem, choć przed chwilą omal nie doprowadził go do zawału.

*Niezdecydowaniec* *strachliwy* - jest to osobnik płci tak żeńskiej, jak i
męskiej. Jego zachowanie charakteryzuje się tym, że jest zawsze odwrotne do oczekiwań kierowcy. Oto niezdecydowaniec zdecydowanym krokiem wstępuje na jezdnię i kierowca hamuje. Wówczas to niezdecydowaniec staje się na powrót niezdecydowany i odskakuje na chodnik. Gdy kierowca naciska gaz, niezdecydowaniec ponownie wkracza na asfalt. Hamowanie, pisk opon, auto zatrzymuje się, a niezdecydowaniec, hyc, z powrotem na chodniku. A potem obaj z kierowcą znowu naprzód. Warto wtedy mocno uderzyć po klaksonie, czasami skutkuje. W przeciwnym wypadku - wypadek i kryminał.

*Babcia* *z* *wózkiem*, *spóźniona* *rozglądaczka* - oczywiście jest kobietą, który to rodzaj w ogóle powinien trzymać się z dala od jezdni, o kierownicy nie wspominając. Babcia z wózkiem to na ogół teściowa, której dzieci powierzyły czasową opiekę nad wnukami. Jej kłopotliwość polega na tym, że gdy podczas spaceru musi przejść ulicę, najpierw wpycha na jezdnię wózek z dziecięciem, a dopiero później rozgląda się na boki - czy nic nie jedzie. Każdy kto ma auto, przeżył co najmniej raz podobny horror. Jeżeli Tadeusz Różewicz pisał niegdyś swój 'Dytyramb na cześć teściowej', to chyba tylko dlatego, że wtedy było tak mało samochodów.

*Siatki* *z* *kobietą* - siatki z kobietą potrafią wytoczyć się na jezdnię w
najmniej oczekiwanym momencie i miejscu. Zwykle wygląda to tak, że nagle dostrzegamy przed sobą zapakowany w foliowe torby mały supermarket z wystającymi spodeń nóżkami w damskich buciczkach. One, te nóżki, przebierają - na złość naszemu refleksowi. Siatki z kobietą były na jezdniach zjawiskiem szczególnie częstym w stanie wojennym, tyle że zamiast szynką wypchane były octem. Te, które zostały rozjechane, nie muszą iść na konto generała Jaruzelskiego akurat; tak jak i wiele innych jego ofiar.

*Przystankowiec* *nieoczekiwany* - wyskakuje zza autobusu, z którego akurat wysiadł. Autobus to dla niego opoka, za którą tylko próżnia, gdzie nic nie ma. A tam akurat my. Sto piętnaście na liczniku! Nic, tylko wyhamować (błogosławiony abeesie, módl się za nami), a potem wysiąść i bić w mordę.

*Dresiarz* *skocz* *mi* *na*... - rozhukany, rozhulany adept którejś z
pobliskich siłowni. Połowę jezdni zajmuje jego tors, drugą połowę - ręce. Głowy jakoś nie widać. Nic, tylko wyhamować, wysiąść i bić w mordę. Mhm... I tu zaczynają się rozterki...

Oprócz wyżej wymienionych kategorii przechodniów udało mi się jeszcze
sklasyfikować wypadacza pociągowego i plecakowca uczelnianego. Obaj mają to do siebie, że bywają potrącani w pobliżu dworców kolejowych, bo albo się spieszą na pociąg, albo do akademika na imprezę. W pierwszym przypadku na bruk wysypują się delegacyjne dokumenty lub karty do sześćdziesiąt sześć, w drugim słoiki ze smalcem i zapeklowaną swojską kiełbasą.

Matura

Dla narumon, do tematu samotności polecam:
jako archetyp to Bóg w Raju za nim stworzył człowieka
Chrystus i Jego modlitwa w Ogrójcu, potem śmierć na krzyżu
"Antygona"Sofoklesa
Promeeusz z mitologii greckiej
"Raj utracony"Miltona, postać Lucyfera, potem ten sam typ w "Deszczu jesiennym"L.Staffa
"Robinson Cruzoe"D.Defoe
Prawie wszyscy bohaterowie romantyczni:
"Giaur"G. Byrona, tłum. A. Mickiewicz
"Kordian"Słowackiego, Gustaw Konrad z "Dziadów"Mickiewicza,"Konrad Wallenrod", wcześniej jeszcz z okresu"burzy i naporu" - "Cierpienia młodego Wertera"Goethego
wiersze:"Do samotności"A.Mick.
"Samotność" C.K.Norwida
bohaterowie "Lalki" zwłaszcza Wokulski, Rzecki, Ochocki
"Pani Bovary"Flauberta
"Katedra Notre Dame w Paryżu"W.Hugo
"Zbrodnia i kara"Dostojewskiego - postać Roskolnikowa
"Obcy" Camusa
"Mistrz i Małgorzata"Bułhakowa
"Wieża" Gustawa Herlinga - Grudzińskiego, to chyba najpiękniejsze opowiadanie o samotności i cierpieniu, polecam
"Kartoteka"Różewicza
"Sto lat samotności"
utowry K.K. Baczyńskiego
"Samotność"ks.Twardowskiego

współczwsni superbohaterowie jak superman, James Bond, Batman
właściwie każdy bohater zbuntowany tu pasuje
sztuka:obrazy Caspara Davida Friedricha

Dla mrugacza:
Ks. Rodzaju, Apokalipsa, potop, i tak powinnaś o tym wspomnieć
mitologia grecka, mit o stworzeniu świata, puszka Pandory,mity o czterech wiekach ludzkości
jeśli uda Ci się znaleźć to F.Wedekind: "Duch ziemi", "Puszka Pandory", ostrzegam, że to trudna lit.
trylogia"Na srebrnym globie"żuławskiego
poezja Kasprowicza
Lucjan Rydel, T.Miciński"Kniaź Patiomkin"
Becket"Końcówka"
"Kartoteka"Różewicza
"Nienasycenie"Witkacego
literatura wojenna
Tadeusz Konwicki"Mała Apokalipsa"
Różewicz:"Ocalony"
Miłosz:"Piosnka o końcu świata"
G. Herling Grudziński"Drugie przyjśćie"
"Rok 1984" Orwella i wszystkie próby stworzenia nowego, lepszego świata
Jerzy Andrzejewski"Bramy raju"(może cię zainteresować, bo jest tam wątek gejowski)
sztuka:
"Sąd ostateczny"Stefan Lochner
Leonardo da Vinci
Hieronim Bosch
Gulio Clovio "Sąd Ostateczny"
Luca Signorelli "Zmartwychwstanie umarłych"
G. Herling Grudziński"Drugie przyjśćie"
"Rok 1984" Orwella i wszystkie próby stworzenia nowego, lepszego świata

P.S. Osobista rada: dobrze jest tak dobrać teksty by były i z kanonu i spoza niego. To świadczy o oczytaniu.

Kobieta z pasją...

Kruczoczarne kręcone włosy i jasna, niemal porcelanowa cera - istna Królowa Śniegu. Taką też rolę gra w serialu "M jak miłość". Jej bohaterka - Grażyna - to kobieta intrygująca i przebiegła. A jaką osobą jest Bożena Stachura (33 l.), aktorka grająca tę rolę? Co myśli o swojej postaci. Co radzą jej miłośnicy serialu?

- Jak bardzo rola Grażyny, jednej z bohaterek "M jak miłość", wpłynęła na Twoją popularność?
- Odkąd pojawiła się Grażyna, ludzie oglądają się za mną na ulicy, uśmiechają się, czasem podchodzą, gratulują roli i proszą o autograf. Zdobyłam wielu nowych fanów, z którymi w ostatnim czasie miałam możliwość się spotykać. Lubię te rozmowy z widzami, bo zawsze dowiaduję się czegoś ciekawego.
- Czego ciekawego dowiedziałaś się ostatnio?
- Na przykład, że moja bohaterka powinna być zła! Podczas wakacji byłam gościem na zlocie fanów serialu "M jak miłość". Bardzo sympatyczne spotkanie z najwierniejszymi wielbicielami. W pewnym momencie jedna młoda dziewczyna zapytała, czy Grażyna będzie dobra czy zła? Wtedy na sali rozległy się okrzyki: "Niech będzie zła! Chcemy, żeby była zła!"
- A co Ty na to?
- Właściwie spodobało mi się to. Kiedy zaczynałam grać tę rolę, przestrzegano mnie, że mogę mieć problemy, bo ludzie bardzo utożsamiają aktora z graną przez niego postacią i reagują negatywnie na serialowe czarne charaktery. Jak na razie, jest odwrotnie. Ludzie nie zawsze chcą, żeby negatywny bohater stawał się grzeczny i potulny. Widzowie twierdzą, że Grażyna z "pazurem" iskrzy i ma blask! Ja też wolałabym, żeby pozostała kontrowersyjną postacią, z charakterkiem, bo to zawsze ciekawy temat do grania.
- Czego możemy się spodziewać w kolejnych odcinkach?
- Trudno mi teraz odpowiedzieć na to pytanie. Scenarzyści na razie powoli rozkręcają akcję. Grażyna wróciła do przetwórni na prośbę Alicji, ale jest jakaś wyciszona. Martwi się sytuacją Marka po wypadku i chce mu pomóc. Próbuje odzyskać zaufanie ludzi, chce naprawić błędy.
- Praca w serialu jest czasochłonna. Masz jeszcze czas na role w stołecznym Teatrze Narodowym, gdzie jesteś etatową aktorką?
- Teraz właśnie czekam na propozycje i mam nadzieję, że wkrótce wejdę w nowe próby w moim ukochanym teatrze. Ostatnią premierę miałam w ubiegłym sezonie. Pracowaliśmy nad tekstem Tadeusza Różewicza "Stara kobieta wysiaduje", który wyreżyserował jego brat, Stanisław Różewicz.
- Czyli masz teraz trochę więcej czasu dla siebie?
- ...i dla mojej nowej pasji! W tym roku zrobiłam prawo jazdy i ostatnio sporo podróżuję. Zupełnie jakbym chciała odrobić lata turlania się pociągami (śmiech). Odkąd kupiłam samochód, bardzo zmieniło się moje życie. Bez auta nie wyobrażam sobie teraz normalnego funkcjonowania.
- Co skłoniło Cię do zrobienia prawa jazdy?
- Prawo jazdy mam dzięki Grażynie z "M jak miłość", a dokładnie dzięki pani Ilonie Łepkowskiej, która, powierzając mi rolę kobiety zmotoryzowanej, namówiła mnie na zrobienie kursu. Poczułam, że to jest dobry moment, żeby zmierzyć się z tym tematem. Uważam, że prawo jazdy, zresztą jak wszystko w życiu, trzeba robić wtedy, gdy jest się na to gotowym i świadomym tej decyzji. Nie jest ważne, ile się ma lat.
- Porozmawiajmy o modzie. Podobno rozpoczęłaś współpracę ze znaną projektantką, Izą Łapińską?
- Izę poznałam podczas przygotowań do tegorocznej akcji "Sukienka" na rzecz fundacji im. Darii Trafankowskiej. Wystąpiłam na wybiegu w jej kwiecistym płaszczu, który potem zlicytowano. Polubiłyśmy się. Jestem zachwycona jej wyobraźnią i fantazją w dobieraniu tkanin. Jej projekty są dopieszczone w najmniejszym detalu. Każda kieszonka, guzik, pliska, mankiet to małe dzieła sztuki. Od czasu do czasu mam przyjemność występować w ubraniach jej projektu. Największą słabość mam do jej płaszczyków i marynarek.
- Co podoba Ci się w obecnych trendach mody?
- Nie jestem w tej dziedzinie specjalistką i nie śledzę mody. Podobają mi się różne style. Kiedy coś zakładam, przede wszystkim muszę się w tym dobrze czuć, dobrze wyglądać i być sobą. Nie lubię stylizować się od czubka głowy po czubek butów. Nie mam takiej potrzeby. Z doświadczenia wiem, że im prościej jestem ubrana, tym lepiej.

/Źródło: Kurier TV/

Cytaty

" Żyjemy w zwariowanych czasach.Lot w Kosmos odbywa się coraz szybciej, jazda do biura coraz wolniej . " - Charles Lindbergh
" Żyjemy w epoce fachowców, którzy nie interesują się swoim fachem . " - Peter Bichsel
" A jak wyjdzie śmiesznie? Ludzie się pośmieją i koniec. Wielkość nie boi się śmieszności . "- Tadeusz Różewicz
" Absurd to grzech bez Boga ." - Jean-Paul Sartre
" Absurdalność daje się wyrazić tylko za pomocą humoru." - Alfred Hitchcock
" Aby być szczęśliwym w miłości, trzeba być geniuszem. " - Honore Balzac
" Aforyzm jest małym domkiem z szerokim widokie ." - T.M. Kossman
" Aforyzm, sentencja: są Formami Wieczności ." - F. Nietzshe
" Ambicją humorysty jest przeobrażenie szarej i ciężkiej rzeczywistości w jasno mieniący się dowcip, rozświetlanie nim powszednich dni ." - Stefan Garczyński
" Anonimowość to najszczerszy wyraz altruizmu." - Eric Gibson
" Archeolog to wymarzony mąż. Im kobieta jest starsza, tym bardziej się nią interesuje ." - Agata Christie

" Bądź takim, abyś nie musiał czerwienić się przed samym sobą ." -Wiktor Hugo
" Bądź uroczy dla swoich wrogów, nic ich bardziej nie złości . " - Carl Orff
" Bądźcie samoukami, nie czekajcie aż was nauczy życie. " - Stanisław Jerzy Lec
" Bez ciemności nie ma snów . " - Karla Kuban
" Bez ognia, bez treści, bez idei, bez polotu wszystko stanie się tylko rutyną i szablonem ." - Fiodor Dostojewski
" Bez walki nie ma postępu . " - Frederick Douglas
" Bez znajomości języków człowiek czuje się gorzej niż bez paszportu . " - Anton Czechow
" Będzie ten płakał, co się z płaczu śmieje ." - polskie
" Bieda samotnemu, bo gdy upadnie nie ma, komu go podźwignąć . " -Wincenty Kadłubek
" Bieganie za kobietami jeszcze nikomu nie zaszkodziło, niebezpiecznie jest je złapać ." - Jack Davies
" Bliscy sąsiedzi rzadko bywają przyjaciółmi ." - Edgar Allan Poe
" Błąd jest przywilejem filozofów, tylko głupcy nie mylą się nigdy." -Sokrates
" Bo wypadek to dziwna rzecz. Nigdy go nie ma, dopóki się nie wydarzy." - Kubuś Puchatek
" Boga poznajesz nie tyle rozumem, nawet nie sercem, ale poczucie całkowitej zależności od Niego,podobne do tego uczucia, którego doznaje niemowlę w rękach matki.Nie wie ono, kto je trzyma, kto ogrzewa, kto karmi;ale wie, że jest ktoś, i mało tego, że wie - kocha go." -Lew Tołstoj
" Bogactwo może być uczciwe tylko tam, gdzie nie ma potrzebujących." -Lew Tołstoj
" Bogactwo nie jest ulgą w kłopotach - jest tylko zmianą kłopotów." -Epikur"
" Bogacz rozdziera szaty, ubogi wychodzi ze skory." -
" Bogowie są nieśmiertelnymi ludźmi - ludzie - śmiertelnymi bogami." -Heraklit
" Boże, po stokroć świety, mocny i uśmiechnięty...Uśmiechnij się nade mną ." - ks. Jan Twardowski
" Bóg mi powierzył honor Polaków, jemu samemu go oddam ." -
Józef Poniatowski
" Brakiem odwagi jest wiedzieć co prawe, lecz tego nie czynić ." -Konfucjusz
" Brakujące ogniwo między zwierzęciem a człowiekiem to właśnie my . " - Konrad Lorenz
" Być mądrym życiowo, to znaczy czynić taki wybór celów,aby nie utraciły one swej wartości, z chwilą, gdy zostały osiągnięte ." -
Stefan Czosnowski
" Być pobitym to jeszcze nic, ważne jest, przez kogo." - Bonaparte Napoleon
" Byłoby niedorzecznością ganić innych w takiej dziedzinie . w której się samemu popełnia błędy ." - Cyceron

ŚMIESZNY STARUSZEK

Nieśmieszny
Staruszek nie skrywa bolesnej traumy, dawno zapomniał, że chciał być Napoleonem, nie jest herosem sceny czy upokorzonym mścicielem. To absolutnie przeciętny, szary człowiek, ze wszystkimi tego konsekwencjami - o "Śmiesznym staruszku" w reż. Jakuba Porcari w Teatrze Ludowym w Krakowie pisze Hubert Michalak z Nowej Siły Krytycznej.
Pozornie banalny, prosty monolog Tadeusza Różewicza liczy sobie już niemal pół wieku. Oglądając jego sceniczną interpretację trudno w to uwierzyć: gdyby nie kilka (zachowanych w krakowskiej inscenizacji) niedzisiejszych słów - jak "milicja" - całość brzmiałaby swojsko i współcześnie. Bo też i polska przeciętność chyba nie zmieniła się tak mocno. Uśrednieni, statystyczni ludzie mają podobne problemy, radości i obawy, jak ci sprzed prawie pięćdziesięciu lat.

Kilka nijakich krzeseł, stół i stolik, na którym stoi stare radio - oto całe wyposażenie pomieszczenia, w którym rozgrywany jest Różewiczowski "Śmieszny staruszek". Do tego na środku sceny, za stołem, tkwi specyficzny rekwizyt - tors żeńskiego manekina wystawowego. Neutralny lokal nie kojarzy się ani z mieszkaniem bohatera (w tej roli Stanisław Berny), ani z salą sądowa, gdzie odbywać by się mogło jego przesłuchanie (monolog miał być w intencji autora mową oskarżonego o bliżej niesprecyzowane zbrodnie mężczyzny). Szybko wyjaśnia się, jaka może być funkcja pomieszczenia: jest ono sceną teatralną. Na znak pojawiającego się tam aktora zmieniają się światła. Stamtąd, nieustannie gadając, świdruje on wzrokiem widzów w pierwszych rzędach. Pomysł jednak nie zostaje rozwinięty, jest zalążkiem, niedopracowanym reżyserskim tropem interpretacyjnym. Właściwie nic z niego nie wynika.

Plastikową atrapę kobiety traktuje Staruszek trochę jak rzeczywistego, milczącego słuchacza, trochę jak fetysz seksualny (w pewnym momencie bohater markuje stosunek z manekinem), trochę jak gościa w nader skromnych progach. Manekin nie ma stałego statusu. Dzięki temu wrażenie niedookreślenia przestrzeni i sytuacji, w jakiej znajduje się Staruszek, jest jeszcze silniejsze.

Cała historia rozpoczyna się recytacją niemal całego poetyckiego dodatku do dramatu - gorączkowej relacji/wizji gwałtownego przyrostu naturalnego. Po tym fragmencie Staruszek rozpoczyna właściwy monolog. Zanim zaś do przemowy dojdzie, mężczyzna wchodzi na scenę z... dolną częścią żeńskiego manekina. Umieszcza nogi wobec tkwiącego wcześniej na scenie torsu tak, by całość imitowała naturalny układ ciała, przynosi leżącą gdzieś osobno dłoń, stawia przed upiornym, zdewastowanym manekinem filiżankę herbaty. To do kukły głównie - choć nie wyłącznie - zwraca się Staruszek. Pojawia się zatem namiastka proponowanego przez Różewicza składu sędziowskiego.

Cały monolog jest wiernym odtworzeniem historii zapisanej w dramacie. Podobnie jak tekst, spektakl nie dopowiada wielu wątków. Nie dowiadujemy się o wszystkich niuansach sprawy z dziewczynkami, nie dostajemy pełnego obrazu rzeczywistości Staruszka - kolekcjonera lalek. Strzępy indywidualnej historii, resztki wydarzeń ważnych dla mężczyzny, ale błahych z punktu widzenia nastawionej na rozwój akcji publiczności, traktowane są jak najwyższej wagi zajścia.

Berny, choć kilkakrotnie zrywa iluzję teatralną i demaskuje teatralność przestrzeni scenicznej, przez większość spektaklu korzysta ze środków aktorstwa psychologicznego. Gra Staruszka tonem serio. Unika jakiegokolwiek komizmu, nie uderza w melodramatyczną nutę. Prezentuje swojską rodzajowość. Zderzany z nią patos, jaki niekiedy się pojawia, zgrzyta szczególnie mocno: demoluje założony obraz bohatera, dodaje mu tragicznego wyrazu, odsyła widza do innej, nieprzystającej konwencji.

Reżyser, Jakub Porcari, wraz ze Stanisławem Bernym postanowili zbudować konkretną postać. Choć jest ona niejasna i trudno coś o niej powiedzieć z całym przekonaniem, zdecydowanie jest jakaś. Tekst Różewicza, który traktuje o zwykłym, dość przeciętnym człowieku, został tak właśnie zinterpretowany. Staruszek nie skrywa bolesnej traumy, dawno zapomniał, że chciał być Napoleonem, nie jest herosem sceny czy upokorzonym mścicielem. To absolutnie przeciętny, szary człowiek, ze wszystkimi tego konsekwencjami. Być może jedną z tych konsekwencji jest brak wyrazistości postaci, jej rozmywanie się i niekonkretność.

Godzinne przedstawienie nie wdzięczy się do widza, nie ułatwia mu odbioru. Monotonny tekst jest na scenie uatrakcyjniany modulacją głosu aktora czy jego działaniami fizycznymi, nie sprawią one jednak, że przedstawienie stanie się oszałamiającym hitem z wierną publicznością. Może to i dobrze. Kameralność spektaklu czyni go w jakiś sposób ekskluzywnym. I jest metodą na zapewnienie kompletu na widowni.

Hubert Michalak
Nowa Siła Krytyczna
28-10-2008

--------------------------------------------------------------------------------

drogi i bezdroża poezji / czyli rzecz o odcieniach

Oczywiście;
Tadeusz Różewicz

Zielona róża

I

Wielkie miasta
rosną
przeludnione
wyludniają się
przypływ
i odpływ
ławice ludzi
tak blisko obok
jedno przy drugim
że widać rozkład
z urywków snów
tu i tam
rozrzuconych
można sobie wyobrazić wnętrze
ale w roju
bez matki
zaczynamy żyć coraz samotniej
odległość od człowieka do
rośnie pod neonami
w przeludnionych miastach
ocierając się o siebie do krwi
żyjemy jak na wyspie
zamieszkałej przez nieliczne istoty
zostajemy z garstką najbliższych
ale i oni odchodzą
każde w swoją stronę
biorą ze sobą
odkurzacze kiepskie obrazy
kobiety dzieci
motory lodówki
pewien zasób wiadomości
popioły pseudonimy
jakieś resztki estetyki
wiary
coś w rodzaju boga
coś w rodzaju miłości
jeszcze inni
odchodzą do swoich jaskiń
z mięsem w zębach
słabsi zostają
przy barach stolikach
jeszcze słabsi
opierają się na cieniach słów
ale te słowa są tak przejrzyste
że widać przez nie śmierć
nic
odchodzimy
ociągając się zamknięci
i nikt nie przyznaje się że odchodzi
lepiej nie robić zamieszania
więc wszyscy żyją wiecznie

pamiętacie
byliśmy otwarci
w czasach największego ucisku
cudze cierpienie i cudza radość
łatwo przenikały do naszego wnętrza
wasze życie biegło we mnie
ze wszystkich stron
teraz okrywają nas pancerze
tylko przez pęknięcia
w twarzach
można zobaczyć

II

Jest we mnie
jest coś takiego
Nie nie mogę
opisać
coś jest we mnie
coś czego nie było
i rośnie
nie to nie rośnie
podchodzi do gardła Nie
podchodzi to jest nieruchome
to mnie wypełnia Nie
nie wiem dokładnie
dobrze że zapominam
ale co to jest
mów po ludzku
czy to jest miłość
nie to nie jest strach
czy to jest nienawiść
idea jak to jest puste
Nie to nie jest idea
to jest już prawie wszędzie
czy to się do ciebie skrada
czy idzie otwarcie
czy to milczy czy jest wymowne
czy to jest daleko krzyczy
o jeszcze daleko
tak tak
to jest jeszcze bardzo daleko
prawda powiedz mi
że to jest jeszcze daleko
ale co powiedz co
to jest już we mnie
tu i tu
i tam
ale tego nie było we mnie
wiem że nie było
wiem że nie było
a teraz to jest już w tobie
podchodzi ci do gardła
nic nie czujesz
powiedz mi prędko
jakie to jest w tobie
czarne czy białe
niewidome czy słońce
nieme czy woła
nic nie mówisz
powiedz mi że to jest daleko
Nie
mówisz że uciekniesz
nic nie mówisz
powiedz
nie możesz mówić
nie nie boję się bo nigdy
tego nie widziałem
może się przeniesiemy
dobrze zaraz
na inne miejsce
zobaczysz że wszystko
będzie dobrze Nie
mówisz że nie ma innego
miejsca że nie można się przenieść
nic nie mówisz
mówię że nic jest w nas

i poetka, z której czerpię inspirację

Justyna Paluch

*** (tonę w wierszach)

tonę w wierszach
chwytam się pieśni
pachnie życiem odbitym
w taflach paznokci
siedmioramienny blask
oblewa twarz białoskrzydłego
ściany śpiewają w jidysz
nie płaczę
łzy przemieniły się w muzykę

*** (tak mi niebiesko w oczach)

tak mi niebiesko w oczach
że serce nie rozumie
przezroczystości szkła
niebo jest w łagodnych myślach
płynących chmurami
przez przestwór rozumu
przesiąkniętego błękitem duszy

mój wzrok sięga daleko
potrafi przebyć setki kilometrów
żeby zobaczyć
wolność białego ptaka
tam gdzie niebo wpada do morza

kadrowanie

wazon pękaty
jak brzuch kobiety ciężarnej
przezroczysty sen
o dobrym życiu
i marzenie
dające się zamknąć w kilku kroplach
które uderzają o taflę świętego spokoju

to wszystko zobaczyłam w jednej sekundzie
a potem serce zaczęło trzepotać
jak uwięziony wróbel
wybiło mnie z rytmu
kadrowania życia
według pomysłu Pana
pustka
i tylko wyrwa w podświadomości -
epicentrum wybrakowanych słów

-------------------------------------------------------------------

Książka dla każdego? "Everyman" Philipa Rotha

Jeżeli ktokolwiek, sugerując się tytułem tej skromnych rozmiarów książeczki, uzna, że to lektura, której każdy czytelniczy laik może sprostać bez większych problemów, to może i nie minie się z prawdą tak bardzo jak mógłbym sugerować początek tego zdania. Inna sprawa, że ów Everyman - umieszczony białymi literami na prawie czarnej okładce (polskie wyd. Czytelnik) - to nie kierunkowskaz czytelniczy.

Nurzanie się w przeszłości postmodernistycznej - czy nawet ogólniej: w literackiej - Philipa Rotha wydaje się ze wszech miar niekonieczne, aby z subtelną przyjemnością odbioru przebrnąć przez 166 stron (wyd. Czytelnik) druku. Doszukiwanie się zmian, stałych, czy szeroko rozumianej wpływologii można z czystym sercem pozostawić tym, którzy a) mają na to ochotę, b) znają się na tym albo c) (chyba najlepszy wybór) to potrafią. Zwykłemu pożeraczowi kolejnych książek w zupełnej zupełności wystarczą informacje zawarte na wewnętrznych stronach okładek. Oczywistym jest, że taki zjadacz papieru wychwyci pewne nawiązania, na które ukierunkuje go chociażby tytuł. Półka z kulturowymi evrymanami rozrosła się już w oddzielny dział - ile nie w całą bibliotekę. Dostawić trzeba gdzieś jeszcze jedną. Zresztą niczego sobie próby literackiej.

Oddanie tego swoistego moralitetu ateisty w jakże różnorodne ręce szerszej publiczności, wydaje się nie tyle zagrożone nieodczytaniem intertekstualnych treści - bądź co bądź wiele o naszej kulturze mówiących -, ile pesymistycznym podsumowaniem drogi człowieka ku śmierci. I nie będzie tu retorycznych pytań zapożyczonych z kina sensacyjnego (Umrze, nie umrze?), nie będzie tu nadziei nie tylko na lepsze po, bo na żadne po liczyć tu nie będzie można. Od samego początku drążyć nas będzie świadomość, co do ostatecznego losu mało bohaterskiego bohatera - w końcu zaczynamy od jego pogrzebu. A w trakcie nie tyle przekonamy się o ostatecznym wymiarze ziemskiego bytowania, ale zobaczymy okrutny obraz starości, nie mający zbyt wiele wspólnego z pogodną jesienią, za to podsumowywany zwięzłymi sformułowaniami; np. Starość to nie jest walka - starość to masakra.

Czy taki do bólu prawdziwy obraz jest obrazem, którego łakną osoby rozkochane w Grocholi, Modzie na sukces, czy - dającej nadzieję - Pasji Mela Gibsona? A przecież w krótkiej recenzji zamyka się zaledwie ogólny wydźwięk. Philip Roth swoim Everymanem doświadcza czytelnika o wiele dokładniej. Opisuje on swojego bohatera, który tak jak wszyscy starcy ulega procesowi stopniowego zaniku i przyjdzie mu spędzić w tej marnej postaci resztę bezcelowych dni - dni bezcelowych i nocy niepewnych, wypełnionych żmudnym znoszeniem degradacji fizycznej, śmiertelnego smutku i oczekiwania, oczekiwania na nic.

Ale jeżeli ktoś zakupił już tę pozycję, a nie ma najmniejszej ochoty ścierać się z pesymistyczną wersją nadchodzącej nieuniknienie śmierci, może pójść za radą: A: wydawnictwa REBIS (tył okładki do Czystej anarchii Allena) i podłożyć ją pod nogę rozchybotanego stolika, B: Tadeusza Różewicza, przedstawionej w wierszu Dodatkowe korzyści z książek (tomik Wyjście) - chociaż do porannych ćwiczeń rozmiary Everymana Philipa Rotha ciut mniej się nadają.

Philip Roth, Everyman, Czytelnik 2008